Witamy w archiwalnej wersji forum

Przez lata istnienia, Wasze cyfrowe pióra zapisały sterty stron na starej wersji forum. Nie chcemy by wszystko to, co pojawiło się na starym forum zarosło wirtualnym kurzem i przepadło w otchłani internetu. Dlatego też, oddajemy w Wasze ręce to archiwum. Znajdziecie tu wszystkie informacje dotyczące starszych bohaterów, eventów, oraz Waszej twórczości. Będziecie mogli z uśmiechem na twarzy przewertować prawie 3000 stron w wątku "Takie tam trolle od Riotu. Z angielskiego forum...". A kiedy już skończycie przeglądać te pożółkłe strony historii League of Legends, pamiętajcie by z powrotem dołączyć do rozmów i nowinek na nowej wersji forum.

PRZEJDŹ DO FORUM


Dziennik Sprawiedliwości, wydanie drugie

1
Comment below rating threshold, click here to show it.

EmissaryVen

Senior Member

03-25-2011

Zamieszanie w Freljord
Księżniczka Nomadów, Mauvole nie żyje; nowi przywódcy przysięgają wierność Ashe

Bob Nashahago

Relacja z Rakelstake, Freljord

Mroźna tundra Freljordu wrze teraz za sprawą napiętej konfrontacji, która może sprawić, że obecna patowa sytuacja między trzema plemionami dominującymi od dekad w tym rejonie może znaleźć nareszcie swoje zakończenie.

Jedna z przywódczyń trzech plemion kontrolujących ten region – księżniczka Mauvole, zwana Lodowym Derwiszem – została odnaleziona martwa w swojej kwaterze trzy dni temu w mieście Rakelstake. Mędrcy jej plemienia orzekli, że śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych dzięki czemu księżniczka Lissandra mogła objąć jej tron i mianować siebie Lodowym Derwiszem. Pierwszy akt jakiego dokonała po swojej koronacji wprawił w osłupienie swoich poddanych – Lissandra przysięgła wierność innej z trzech księżniczek Freljordu: Ashe, Lodowej Łuczniczce. Poza jej królewskim rodowodem Ashe jest znana również jako czempion Ligi Legend.

Podczas jest koronacyjnej przemowy Lissandra przekonywała swój lud, że nadszedł czas by zjednoczyć Freljord pod jednym sztandarem. „Zbyt długo znosiliśmy trudy zewnętrznej polityki i wewnętrznych podziałów. Dziś niech stanie się dniem, w którym mieszkańcy Freljordu zadecydują przerwać ten obłęd, a wszystko zacznie się tutaj. Wszystko rozpocznie się gdy my, dumne plemię Lodowego Derwisza, postawimy potrzeby naszego ludu ponad zachciankami naszej dumy i uznamy księżniczkę Ashe jako prawdziwą siłę zdolną poprowadzić Freljord, zjednoczony i silny jak nigdy wcześniej.”

Słowa Lissandry poruszyły jej lud; koronacyjna przemowa została ciepło odebrana przez plemię, a mędrcy jednogłośnie poparli jej plany. Poczyniono pierwsze przygotowania by Ashe i Lissandra mogły spotkać się na obradach w Rakelstake w przeciągu miesiąca.

Koronacja księżniczki Lissandry w Rakelstake po śmierci Mauvole – 1 sierpień, 20 CLE.

Droga do zjednoczenia Freljordu wciąż jest jednak daleka gdyż trzecia księżniczka – Sejuani, Szpon Zimy – wciąż pozostaje w agresywnej opozycji wobec pozostałych dwóch księżniczek. „Nie ulega wątpliwości, że osąd Lodowego Derwisza został przyćmiony przez manipulacje Lodowej Łuczniczki. „Zjednoczony Freljord” o którym mówi naiwna Lissandra to nic więcej jak totalitarny ustrój w którym ona sama klęczy przy prawicy tyrana. Dopóki żyję, dopóty plemię Lodowego Szpona nie skala swego imienia paktując z tymi konspiratorami. “

Po tym ogłoszeniu, Sejuani zaszyła się w nieznanym miejscu wraz ze swymi mędrcami. Zaniepokoiło to członków innych plemion gdyż Sejuani może szykować się do wojny. Zapytana, Ashe odpowiedziała następująco: „staramy się o przyszłość, w której nasze dzieci nie muszą obawiać się swojego własnego ludu, a my wszyscy będziemy mogli żyć tutaj w spokoju. Tak czy inaczej, mieszkańcy Freljordu naznaczeni są uściskiem niekończącej się zimy, wiemy jak przetrwać.”



Dlaczego przyzywamy
Redaktor naczelny do zwykłych przywoływaczy

Przywoływacz senior, Ralston Farnsley

Komentarz z Instytutu Wojny

Nie uważam za zbyt wczesne, by ogłosić premierowe wydanie Dziennika Sprawiedliwości sukcesem. Niech to nie zabrzmi zarozumiale, ale wcale mnie to nie zdziwiło gdy czytałem ogromne ilości opinii jakie nam nadesłaliście. Naprawdę wierzę, że ten sukces zawdzięczamy Wam, przywoływaczom, i Waszemu entuzjazmowi jaki okazaliście tej publikacji. To, co mnie jednak zaskoczyło, to niebywały wzrost popularności Dziennika poza kręgiem przywoływaczy Instytutu Wojny. Ludzie wszystkich dziedzin życia uznają nasz dziennik jako najlepsze źródło informacji o wydarzeniach w Valoran i nie tylko. Za to jestem im wdzięczny, tak jak jestem wdzięczny za Wasz patronat.

Ważnym jest dla nas bycie transparentnym, zarówno z Dziennikiem jak i Ligą. Podczas gdy sędziujemy wielu delikatnym i zawiłym politycznym sporom miast-państw zapominamy, dlaczego Liga w ogóle istnieje. Z każdym mijającym dniem coraz mniej z nas pamięta tragedie ostatniej Wojny Runicznej – piątej w serii apokaliptycznych konfrontacji między potężnymi magami stawiającymi własne cele ponad wszystko inne. Ci głupcy woleliby władać pustkowiem spaczonej magii niż być częścią odpowiedzialnej władzy. Wyobraźcie sobie nasz świat który uległby tej tyranii! Jak Runettera wyglądałaby gdyby władzę oddano tym, którzy chcieli naszej zagłady?

To byłby świat, w którym nie warto żyć.

Dla wszystkich którym nieznany jest Dziennik i ścieżki jakimi podąża Liga – dlatego przywołujemy. Przywołujemy by rozwiązać konflikty jednostek i całych miast-państw, które pozbawione kontroli, użyły by przeciwko sobie zatrważającej magii. Przywołujemy by regulować użycie magii przez cywilizację, która okazała się być niezdolna do samokontroli i zdążyła udowodnić to już pięć razy. Przywołujemy by mieć pewność, że świat który oddamy w ręce naszych dzieci pozostanie równie błogosławiony i piękny jakim znamy go my – dążymy do tego już dwudziestu lat.

Zaczynają od następnego wydania, Dziennik będzie odpowiadać na wybrane pytania jego czytelników. Nim to jednak nastąpi, czuję się zobowiązany podkreślić stawkę, o jaką gramy. Liga to więcej niż zwykły sąd. To podstawa bezpieczeństwa i stabilności na której polegamy już od blisko dwudziestu lat. Udowodniła ona już wiele razy swój sukces. Kto z pośród nas wyobrażał sobie dzień, w którym Demacia i Noxia zgodzą się na rozwiązanie swoich sporów bez wczynania wojny? To dlatego przywołuję… w imię pokoju.



Narastają uprzedzenia wobec Yordlów w Noxii
Wieści o zaproponowanym prawie wzniecają szał nieludzi

Tobias Drumm

Relacja z Noxii

Anonimowe źródło z otoczenia Wysokiego Dowództwa Noxii donosi, że owo potajemnie rozważa przyjęcie prośby o wygnanie yordlów poza granice miasta.

Dziennik Sprawiedliwości jako pierwszy ujawnia, że Uniwersytet Wiedzy Tajemnej Witherwood w Noxii złożył tą prośbę Wysokiemu Dowództwu wraz z tajnym raportem twierdzącym, że taki zabieg uchronił by mieszkańców miasta przed niesprecyzowanym „skażeniem”. Raport z Witherwood przekonywać ma również, że zawiera w sobie niezbite dowody na to, że wszystkie cywilizowane człekopodobne rasy Runeterry są tak naprawdę zdeformowanymi potomkami starożytnych ludzkich plemion. Na podkreślenie zasługuje jednak ostatnie twierdzenie raportu: wspomniana wcześniej deformacja ma być efektem nie używania przez te plemiona wystarczającej ilości magii dla swojego rozwoju, wówczas gdy bardziej „światłe” cywilizacje – ludzkie – utrzymywały lepszą kontrolę nad mistycznymi siłami i dzięki temu zachowały swoją „ludzką czystość”.

Pomimo, że nasze źródło zapewnia iż propozycja ta z pewnością zostanie odrzucona, sam fakt brania pod uwagę raportu z Witherwood świadczy o niecnych skłonnościach Noxii. Przynajmniej jeden oficer Dowództwa został złapany na stwierdzeniu, że „powinniśmy zatem używać więcej magii, tak, aby nasze dzieci nie urodziły się z futrem.”

Profesor historii Wielkiego Uniwersytetu Demacii, Josin Darawee, wyraził swoje zaniepokojenie raportem z Witherwood. „Te twierdzenia są niedorzeczne! Po pierwsze, pięć minut studiowania historii może dowieść, że nieludzie istnieli w naszym świecie tak długo jak ich ludzcy kuzyni. Po drugie, implikowanie, że więcej magii oznacza więcej bezpieczeństwa to najgorszego rodzaju obłuda, próba obrócenia koszmarów Wojen Runicznych w dziecinną igraszkę! Nic dziwnego, że tego „odkrycia” dokonali jacyś konsultanci magicznych zbrojeń Noxii!”

Dyskryminacja yordlów i innych nieludzi w Noxii od zawsze była powodem do niepokoju, choć zwykle miała ona formę lekceważącego podejście na ulicach Noxii a nie oficjalnego nacisku. Z dala od miasta, nieludzie tacy jak Minotaury z Wielkiej Bariery na równi z ludźmi musieli obawiać się agresji Noxii.

Małe społeczeństwo nieludzi w Noxii, składające się głównie z odwiedzających, okazało się nie wiedzieć nic na temat tego niesławnego już raportu. Yordlowie w szczególności odmawiali komentarza, lecz kilku których udało się zapytać widziano później w pośpiechu pakujących swoje plecaki.

Czempionka Ligi Katarina, mówiąc w imieniu Noxii, zaprzeczyła jakoby raport z Witherwood w ogóle istniał. Dodaje również „Noxia zawsze traktowała każdego swojego poddanego tak uczciwie jak tylko na to zasługiwał. Naprawdę, czy jakikolwiek oficjel Noxii wypuściłby w ogóle taką absurdalną plotkę w świat, lub sądził, że to przeżyje? Zamiast powtarzać oczywiste kłamstwa Demacii, każdy yordle obawiający się, że jego lud jest źle traktowany w Noxii, powinien przyłączyć się do naszej kampanii pacyfikującej północne plemiona barbarzyńców by przypomnieć nam, jak przebiegle ich małe rączki potrafią celować bronią.”



Puste rozważania (wierzcie mi, próbowałem)
Zapytania tyczące się najświeższych dziwaków Ligi

L.B. Briskes

Komentarz z mojego salonu

Każde poboczne przedstawienie potrzebuje swojego klauna, czyż nie? W końcu nie moglibyśmy nazywać siebie normalnymi gdyby nie brodate damy czy giganty o trzech rękach. Naturalnie kontrowersyjne pojawienie się przedziwnego Cho’Gatha w Lidze nie zachwiało mojej szyderczej postawy. Wszyscy zdecydowanie widzieliśmy już dużo dziwniejsze rzeczy. Gdy Kassadin przybył wraz ze swymi zabawnymi apokaliptycznymi przepowiedniami, oraz mistycznie fioletowym kapeluszem sztuczek, ledwie drgnąłem nie przestając dłubać sobie w uchu. Jednakże nadejście Malzahara – a teraz jeszcze Kog’Mawa – skutecznie łechce moją inaczej niezakłóconą ignorancję niechcianymi pytaniami tyczącymi się ich rzekomo nieziemskiego pochodzenia.

Wszyscy twierdzą – część swoimi słowy, część samym wyglądem – że przybyli z wrogiej, złowieszczej ale przede wszystkim nawiedzonej Pustki. Dowody na poparcie tych twierdzeń różnią się znacznie – od okazyjnie przyzwanego robalo-stwora po zalew obiektów wielkości człowieka (lub minotaura), jednakże fakty nakazują zastanowić się przez moment.

Opowieści z Pustki sięgają zaginionego miasta Icathii, miejsca, które ma taka samą szansę rzeczywistego istnienia jak yordl na mistrzostwach świata w skoku wzwyż (bez rakietowego dopingu). Wyznawcy tej teorii zgadzają się co do tego, że miasto istniało gdzieś w południowej części Valoranu, jednak zgoda na tym się kończy. Wielu poszukiwaczy wyruszyło by odnaleźć to miejsce, jednak jedyne co udało im się potwierdzić to to, że każdy w zasadzie teren na południe od Wielkiej Bariery jest wrogi, złowieszczy i nawiedzony. Nie istnienie dowodu nie jest dowodem na nieistnienie, lecz chyba po tak licznych wyprawach zdobyto by skrawek pozostałości po całej cywilizacji, nie prawdaż?

Cóż, nie wliczamy tutaj dość istotnej liczby podróżników którzy nigdy nie powrócili. Co więcej, skrajni fanatycy Pustki zgłaszają teorie o magicznej interwencji, bazując je na przypadkach odkrywców zgłaszających zaburzenia w czasie wynikłych z ich podróży, tak jakby skradziono im dni. Ja również często doświadczałem takich czasowych zaburzeń, którym o poranku zwykle towarzyszyły puste kielichy i dzbanki - przysięgam, że każdego dnia wcześniej były one pełne.

Jak na nieustraszonego dziennikarza, którym niewątpliwie jestem, przystało udałem się na Pola Sprawiedliwości po jakikolwiek komentarz od wspomnianych wcześniej czempionów, który uspokoił by tą naglącą ciekawość oraz przywrócił błogi stan ignorancji. Odpowiedzi Cho’Gatha i Kog’Mawa zarówno pod kątem elokwencji jak i ich wartości równoznaczne były zabójczym wymiocinom, i to nazbyt dosłownie. Malzahar uśmiechnął się jedynie półgębkiem w sposób, jaki zwykle oczekuje się od seryjnych morderców lub listonoszy, obiecując, że “wkrótce dowiesz się wszystkiego”. Choć nigdy nie wspomniałem o moich badań nad formułami sterylizującymi ludzi skażonych głupotą, mam nadzieję, że się nie myli. Kassadin natomiast zaoferował chyba najbardziej wartościowy komentarz: „nie pojmujesz tego co próbujesz odnaleźć.” Zaoferował jeszcze kolejną niezbędną informację: „Nie ufaj Cho’Gathowi ani Kog’Mawowi.” Moje ociekające śluzem buty najpewniej miały nadzieję, że przeprowadzę ten wywiad jako pierwszy.

Tak więc zalany tym prawdziwym potopem wiedzy zostawiam Was tak samo poinformowanych jak byliście przed przeczytaniem tego artykułu, co jak mniemam oznacza – jeżeli Malzahar naprawdę się nie myli – że Wy również wkrótce doznacie oświecenia.



Lojalne Serce Bije Wiecznie
Komentarze na temat filozofii i rytuałów Noxii, oraz czempiona Ligi, Siona

Richor Ebony

Komentarz z Noxii

Mówi się, że gdy zyskujemy władzę, tracimy tym samym przyjaciół. Choć możemy zastanawiać się nad zaletami skromności do białego rana, wystarczy powiedzieć, że moja ojczyzna, księstwo Noxii, zyskała więcej zwolenników niż potrzebowała w ciągu mijających lat. Pomimo Waszych prywatnych odczuć względem Wysokiego Dowództwa, nieliczni mogliby mierzyć się z nami w oddaniu wobec naszej władzy.

By móc to zaprezentować, pozwólcie mi posłużyć się przykładem Noxiańskiego wojownika znanego jako Sion. Jako oddany zwolennik naszego Wiecznego Generała, jak i ceniony żołnierz, Sion wraz ze swym zapałem doprowadził do wielu zwycięskich bitew, przed wypadkiem jaki go później spotkał. Jego sława szybko zaczęła go wyprzedzać w każdym zakątku Valoranu, a nawet jeśli gdzieś nie wymawiano jego imienia z podziwem, robiono to z trwogą w głosie.

Można powiedzieć, że wszystko to co złożyło się na karierę tego wojownika, doprowadziło do jej zakończenia. Sion z fanatycznym zapałem podjął Demaciański oddział który był jednak odrobinę zbyt dobrze przygotowany – nawet wobec tak znakomitego wojownika. Został schwytany i stracony. Jego ciało zostało przesłane do Demacii w ramach uznania tak zwanej sprawiedliwości króla Jarvana III.

Szacunek dla zmarłych może przybrać jednak różne formy, a Noxia nie pozostawia tak łatwo swych ludzi by ci stali się ozdobą rynsztunku bezczelnego wroga w zgodzie z ich obcym prawem. Zmobilizowanie przez bohaterską śmierć swojego czempiona, skrytobójcy Noxusu – pod wodzą Katariny, niesławnej jako Zabójcze Ostrze – podjęli się ryzykownej misji odbicia szczątek Siona. Propagandowa maszyna Demacii może do woli klecić fantastyczne historie; nasza udana wyprawa jest teraz niczym więcej niż fragmentem historii.

W Noxii dla prawdziwego żołnierza śmierć nie musi oznaczać końca. Nekromanci Posępnej Akademii mają swoje sposoby na podtrzymanie żaru. Wewnątrz zimnego już serca Siona ten sam szał – ten sam zapał który uczynił z niego niepowstrzymanego wojownika za życia – tlił się nadal.

Sion wciąż służy Noxii. I będzie to robić po wieki – wieczny czempion naszego sztandaru, niestrudzenie broniący racji stanu na Polach Sprawiedliwości. To należna mu nagroda za życie oddane w imię rozwoju Imperium oraz chwały Wysokiego Dowództwa. To nagroda ostateczna każdego prawdziwego Noxiańskiego patrioty.

Na zawsze silni!

Czekamy na Wasze opinie!

Komentarze oraz pytania można kierować na adres: [email]journalofjustice@riotgames.com[/email]


Comment below rating threshold, click here to show it.

MarcusPL

Senior Member

01-26-2014

Fajne, naprawdę dobre. Czekam na kolejne.


Comment below rating threshold, click here to show it.

kubixthepro

Member

01-26-2014

masz reporta za odkopanie starego tematu


Comment below rating threshold, click here to show it.

LĂşzak

Senior Member

01-26-2014

25-03-2011

"Freljord" "Lissandra"


1